piątek, 1 czerwca 2012

American dream!

Pierwszy post... omnomnomnom <3


Także tego... Chciałam powiedzieć, że jeżeli jesteś tu bo zastanawiasz się nad wyjazdem jako au pair - dłużej się nie zastanawiaj... Tak, ja też widziałam wiele minusów, rodzina, przyjaciele, język... Ale halo! Czy kiedykolwiek będziesz miał/miała okazje wyjechać tak daleko? Poznać tylu nowych ludzi? Życ przez chwile z dala od zmartwień, problemów i wszystkiego innego co zostaje daleko w tyle kiedy już tu jesteś? Odpowiedź jest banalnie prosta: nie. Także bierz długopis, podpisuj umowę i czekaj na to co się wydarzy! A będzie działo się na prawdę duuuuuużo!


Kilka danych statystycznych:
Znalezienie strony biura z którego wyjechałam: połowa lutego.
Oddanie dokumentów i wpłata pierwszej raty: połowa marca.
Room otwarty: początek kwietnia.
Pierwsza rodzina i match: 19 kwietnia.
Wylot: 21 maja.
Pobyt u rodziny: od 25 maja!


Także jestem już tu... Wszystko potoczyło się na prawdę szybko i chyba nadal nie wierzę w to co się wokół mnie dzieje... Za oknem mam amerykańską ulice, w pokoju amerykańskie kontakty, telewizor i dvd, a jak przejdę się 5 min to wsiadam do amerykańskiego pociągu i przez 40 minut, wraz z wieloma Amerykanami, jadę sobie do Nowego Jorku trochę pozwiedzać...
Jak określic moją wyprawę jednym słowem? PRZYGODA! Tak, zaczęło się spontanicznie, bez większego myślenia nad plusami i minusami wyjazdu. To pojawiło się na początku maja kiedy przyszedł czas załatwiania wizy i kiedy na moim koncie pojawił się mój zabukowany bilet... Tak...


Przygodę rozpoczęłam 21 maja (jak już wspominałam) o godzinie 6.40 na lotnisku w Gdańsku. Potem 7 godzin nudy w Monachium i  w końcu lot do Nowego Jorku... 4 dni szkolenia, które pomimo kilku nudnych momentów, ma swój niezapomniany urok... Poznajesz masę ludzi, dowiadujesz się czym jest bariera językowa (na początku trudną ją przeskoczyć ale potem zaczynasz już nawet myśleć po angielsku! ;P), czym jest amerykańskie jedzenie, czujesz pierwsze tęsknoty i z niecierpliwością czekasz na rodzinę, która ma cię odebrać za kilka dni/godzin... Jacy będą, czy dzieci cie polubią, jak się przywitać... Masa myśli, pytań, a potem po prostu nieopisana radość!


Ja czekałam na swoją rodzinkę najdłużej, bo mieli problemy w pracy i trochę się spóźnili, ale jak przyjechali, to byłam w siódmym niebie... Póki co, są cudowni! Ale to już w kolejnej notce.


Dziewczyno/chłopaku! Jeżeli tylko masz możliwość i chęć, jedź! To może być Twoja najlepsza decyzja w życiu!!